Złość dziecka – o co w niej chodzi?

Złość – urywki z warsztatu

Zaczęłam pisać o złości i wyszło mi tak wiele tego materiału, że podzielę go na kilka postów. Zastanawiałam się jak ten temat ująć, uwzględniając też Wasze pytania i pomyślałam, że przedstawię go, wplatając tu fragmenty warsztatów, które prowadziłam właśnie na temat złości.

Gdybym miała wskazać jeden z najczęściej pojawiających się tematów podczas rozmów czy konsultacji z rodzicami, to temat złości zapewne zająłby wysoką pozycję.

Złość zazwyczaj kojarzy się nam z czymś negatywnym, z czymś nad czym powinniśmy pracować, czemu nie powinniśmy ulegać, coś co warto kontrolować. Jednakże złość to na dobrą sprawę informacja dla nas samych, że dana sytuacja jest trudna, że czujemy w niej dyskomfort psychiczny i/lub fizyczny  i że chcemy coś tu zmienić. Zatem nie złość a sposoby jej wyrażania mogą okazać się problematyczne dla ogólnie przyjętych norm społecznych.

To ma znaczenie, gdyż w tym momencie nie zaczynamy pracować nad tym, aby dziecko złości nie odczuwało, tylko zastanawiamy się czy na danym etapie rozwoju jest ono w stanie wyrażać ją w inny sposób oraz poszukać źródeł jej pojawiania się i ewentualnych sposobów złagodzenia jej wpływów.

Zacznijmy od przykładowej listy sytuacji, które mogę wywołać złość:

  1. Staram się coś zrobić a to coś nie wychodzi
  2. Czekam na coś już długo
  3. Ktoś powiedział mi coś przykrego
  4. Zgubiłem ważną dla siebie rzecz
  5. Popsułem coś co ma dla mnie wartość

Podatność na rozdrażnienie i szybsze wpadanie w złość mogą wywołać również takie czynniki jak: głód, pragnienie, niewyspanie, zbyt duża ilość bodźców (muzyka, światło, inni ludzie, hałas). Dotyczy to zarówno dzieci jak i dorosłych – zatem warto zacząć od sprawdzenia czy być może dziecko nie jest głodne, spragnione, niewyspane lub przebodźcowane. Jeżeli zauważymy taką zależność (np. po powrocie z przedszkola dziecko częściej się złości) to warto pomóc dziecku zadbać o te potrzeby, podając mu coś do picia, jedzenia, proponując wyciszającą lub aktywną zabawę i poobserwać czy sytuacje popadania w złość zmniejszą swoją częstotliwość. 

Zazwyczaj podczas spotkań z rodzicami zadaję pytanie: co ostatnio Państwa zezłościło i jak na to zareagowaliście? Później dopytują o strategie radzenia sobie ze złością u rodziców? To ważne, aby zrozumieć, że my jako dorośli też przeżywamy złość, że niekiedy nie jest wcale łatwo tak po prostu z tej złości wyjść i że nasze strategie również mogą być mało przyjemne dla nas samych lub innych osób.

Przyjrzyjmy się teraz stworzonej wcześniej liście złości z punktu widzenia osoby dorosłej:

  1. Od ponad godziny chcę zrobić tę tabelkę w Excelu i w kółko rozjeżdżają  mi się dane  a jutro muszę przestawić ten projekt szefowi – zapalę zatem fajkę, poprzeklinam sobie na Excela i szefa, obiecuję, że się zwolnię z tej roboty, uderzę w złości w klawiaturę, nakrzyczę na psa
  2. Czekam w korku a mój pas nie drgnął nawet o milimetr – ponarzekam na kierowców, drogowców, złe drogi, zjem coś, co zostało mi w samochodzie, jak tylko będzie okazja to kogoś strąbię a jak ruszę z miejsca to przekroczę dozwoloną prędkość
  3. Moja znajoma powiedziała mi kilka słów za dużo na temat mojej nowej fryzury, powiedziała, że wyglądam jak pudel, po czym chciała rozładować sytuację i zmiękczyła to, że jak pudelek i że to pieszczotliwie. Ja jej dam pudelka, ta jedna… – tutaj wiązanka tego, co w głowie na temat koleżanki się pojawiło.
  4. Klucze od domu! Gdzie one są? Zaraz mam autobus  – przeklinanie, obwinianie siebie, rodzinę, świat, gorączkowe poszukiwanie i przerwacanie wszystkich rzeczy dookoła w ich poszukiwaniu.
  5. Drukarka nie drukuje a ja mam ważne  pismo do przygotowania, szlag! – przeklinam, uderzam drukarkę (niektórzy wierzą, że to spowoduje, że zadziała)

A teraz dziecko:

  1. Wieża z klocków mi się rozwaliła, układam ją po raz kolejny – głupia wieża, głupie klocki – krzyczę, rozsypuję zabawki, obrażam się na nie
  2. No kiedy będzie to za 15 minut? Ile to jest? Czy to już? – zaczynam biegać w kółko, wieszać się na mamie lub tacie, płakać i krzyczeć na przemian
  3. Ona nazwała mnie spleśniałą mandarynką – cała się gotuję, nie wytrzymam, idę i ją popycham
  4. Gdzie mój samochodzik? Nigdzie go nie ma! Nie zasnę bez niego, ohhh zgubił się i jest mu teraz smutno – jestem smutny i zły, bo mama powiedziała, że mam przestać płakać, bo tylko samochodzik i poszukamy innego, ale ja chcę ten, to mój samochodzik. Zaczynam krzyczeć, że ja chcę ten samochód
  5. Ojojojo – oderwałam nogę tej lalce, myślałam, że ona potrafi robić szpagat a ona nie umie – jestem mi smutno, to przez nią, przez tą lalkę, dlaczego ona mi się popsuła, głupia lalka.

Zazwyczaj robimy własne listy, ale brzmią one dość podobnie.

Później pytam rodziców czy bardziej akceptowalne byłoby dla nich, aby dziecko zamiast krzyknąć w sklepie na cały regulator, że chce te lody tu i teraz, przeklęło sobie pod nosem? Zazwyczaj po chwili konsternacji pojawia się śmiech. Wtedy dopiero zaczynamy warsztat.

Złość – część druga

Czy moje dziecko kiedyś wyrośnie ze złości? Ze złości nie, ale wraz ze swoim rozwojem zmieni się sposób wyrażania złości, sięgania po inne strategie radzenia sobie ze złością.

Rozwój emocjonalny jest procesem długotrwałym, dynamicznym i nierzadko trudnym w osadzeniu go w określone ramy. Często rodzice pytają kiedy dziecko powinno to czy tamto, i również w stosunku do złości pojawia się to pytanie. Kiedy moje dziecko przestanie się tak złościć? Tutaj zazwyczaj dopytuję o to, co konkretnie mają na myśli mówiąc „tak złościć”? Jakie zachowania dziecka są dla nich w danym momencie trudne? Być może nie są one trudne dla samego rodzice a raczej dla otoczenia?

Złość będzie dziecku towarzyszyć prawdopodobnie  przez całe życie, nie ma też kryteriów, które zachowania związane ze złością powinny ujawniać się u roczniaków, jakie u 2 latków a jakie u 5 czy 10 latków. Zatem dobrze jest założyć sobie, że nasze dziecko będzie przeżywać złość. Można założyć również, że wraz z rozwojem dziecka oraz jego układu nerwowego dziecko lepiej będzie radziło sobie z regulowaniem napięcia i będzie sięgać po bardziej rozbudowane strategie radzenia sobie emocjami, w tym złością. Niemowlęta złoszczą się kiedy ich potrzeby nie są zaspakajane w danym momencie, złość wywołać może głód, ból brzuszka, niemożność sięgnięcia po zabawkę. Zazwyczaj wtedy płaczą – to ich strategia radzenia sobie z tym uczuciem. A im dłużej nie reagujemy tym intensywność płaczu wzrasta. Starsze dzieci ze względu na coraz większą eksplorację świata oraz rozwój procesów poznawczych mogą przeżywać złość w również w innych okolicznościach – bo one chcą tak a tak się nie da, bo chcą czegoś innego niż ich opiekunowie, bo nie potrafią jeszcze dobrze wyrazić myśli i osoby bliskie nie zrozumiały ich prawidłowo, bo ktoś zabrał tę zabawkę itd. Małe dzieci oprócz płaczu, potrafią wyrażać złość krzykiem, tupaniem, rzucaniem się na podłogę, uderzaniem w coś lub w kogoś oraz w siebie, gryzieniem.  Starsze dzieci zaczynają nieco modyfikować strategie i zamiast ugryzienia kolegi popchną go. I nie dlatego, że są złe i robią to z premedytacją. Po prostu inaczej nie potrafią. Po fakcie, kiedy już się uspokoją potrafią powiedzieć, że nie powinno się nikogo popychać i są skore do przeproszenia (o ile nie wymuszamy tego na nich) lub autentycznego odczuwania poczucia winy za swoje zachowanie. Jednakże w tym danym momencie ich układ nerwowy nie był w stanie zachować się inaczej. Bywają dzieci, które przeżywają złość mniej intensywnie i takie, które kiedy się złoszczą to stają się złością. Wynika to z temperamentu dziecka, z tego ile czynników złożyło się na dany wybuch złości, z odbierania otoczenia w którym obecnie przebywa dziecko. Bywa tak, że przedszkolak długo powstrzymywał się od okazania jakiejś emocji a później wybucha. Zatem może być tak, że przyczyna złości nie zawsze jest taka jednoznaczna. Mówienie dziecku kiedy jest w złości, aby się uspokoił nie ma sensu. Wyjście ze złości jest procesem. Pierwszym pytaniem, które warto sobie zadać to spytać, co się dzieje teraz we mnie i czy ja jako osoba dorosła jestem wstanie towarzyszyć dziecku w tych jego emocjach. Bywa tak, że złość dziecka wywołuje złość w nas. Mogą otwierać się wtedy własne doświadczenia z dzieciństwa, gdzie nie było osób pomagającym nam przeżyć tych emocji i są one dla nas zbyt trudne. Warto wtedy pogadać z inny wspierającym dorosłym lub specjalistą. Kiedy dziecko się złości, warto nazywać to, co widzimy:

Widzę, że to cię zezłościło, widzę twoją złość na tę sytuację, widzę jak bardzo chciałeś tam iść – te słowa nie są magicznymi zaklęciami i nie spowodują, ze dziecko z automatu przestanie złość odczuwać, ale usłyszy od nas, że ma prawo czuć i że my nie odwracamy się od niego, kiedy odczuwa tę emocję. Złość dla dzieci nie jest przyjemnym stanem, niekiedy dzieci mogą przestraszyć się intensywności tej złości, dlatego warto być przy dziecku. Zostawienie dziecka do czasu wyciszenia jest komunikatem: nie akceptuję ciebie kiedy przeżywasz złość. A to nie jest wspierający komunikat. Z resztą dorośli też potrzebują wsparcia kiedy przeżywają trudne emocje, zatem nie warto odbierać go dziecku. Bywa, że dziecko w złości nie chce być przytulane i potrzebuje przestrzeni, uszanujmy to, dbając aby nie zrobiło sobie krzywdy. Za złością często chowa się smutek, zatem po takim przeżyciu rodzice niejednokrotnie mówią, ze ich dziecko zaczęło płakać i potrzebowało być zauważonym, przytulonym, zaopiekowanym.

Złość – kolejna urywka z warsztatów

Kiedy spotykam się z rodzicami pytam ich, co dla nich jest najtrudniejsze w złości dziecka. Zazwyczaj słyszę następujące odpowiedzi:

– że krzyczy

– że rzuca przedmiotami

– że bije

– że chce postawić na swoim

– że nas nie słucha

– że inne dzieci są spokojne a nasz zawsze robi awanturę

– że każde wyjście kończy się płaczem

– że wymusza

Później rozbijamy te zdania na czynniki pierwsze:

  1. Trudny jest dla Was sam krzyk dziecka, jego głośność, czy intensywność, czy to co krzyczy?

Co w Tobie to wywołuje? Co się u Ciebie budzi kiedy dziecko tak wyraża złość?

Często tymi pytaniami dochodzimy do wcześniejszych ran, do poczucia bezsilności, niezrozumienia, niezgody własnych rodziców na okazywanie niezadowolenia lub złości, do doświadczeń karania za złość. Niekiedy rodzice mówią, że ich reakcje na zachowanie dziecka bywają uzależnione od otoczenia, że trudniej im powstrzymać własne emocje, kiedy złość znajduje ujście w sklepie, na placu zabaw. Obecność innych osób, powoduje uruchomienie się mechanizmu: oni na mnie patrzą, oni mnie oceniają, oni myślą, że moje dziecko wchodzi mi na głowę a ja sobie nie radzę jako rodzic. Wtedy zaczyna się walka z dzieckiem, tak jakbym chciał/chciała pokazać mu i im kto tu rządzi, tak jakbym chciał/chciała zacząć kontrolować jego emocje, przyjąć stery. To prowadzi do złości we mnie i efekt kuli śnieżnej gwarantowany.

Podstawową zasadą, o której mówimy podczas warsztatów to: nie dopuść do użycia przemocy wobec dziecka kiedy się złościsz, lepiej wyjść na chwilę (o ile dziecko jest w danym miejscu bezpieczne), niż jakbyś miał/miała je potrząsnąć, uderzyć. Kiedy dziecko się złości nie stój tylko usiądź. Ta pozycja niweluje przewagę, że Ty jesteś wyższy, większy, niż dziecko. Jeżeli czujesz, że nadal złość może doprowadzić do nadużycia wobec dziecka usiądź pośladkami na dłoniach.  Za każdą złością stoi potrzeba. To nie jest złość skierowana ku tobie, to jest emocja, mówiąca, że coś w tym momencie nie zostało spełnione a ja nie umiem sobie z tym poradzić, bo jestem dzieckiem. Kiedy tak popatrzymy na dziecko i zobaczymy w tej złości nie wyraz manipulacji a niezaspokojoną potrzebę to łatwiej jest sobie z tym poczuciem dać radę.

Myślę, że jeżeli dorosły czuje, że ma problem z przeżywaniem złości przez dziecko to warto zadbać tu o swoje potrzeby. Być może potrzebne będzie wsparcie specjalisty a niekiedy wystarczy rozmowa z innym dorosłym, który wysłucha, ale nie oceni. Nie chodzi o rady typu: nie złość się to tylko dziecko, albo ja bym tak nie dała się złościć mojemu dziecku. Chodzi o autentyczne słuchanie, pozwolenie na uwolnienie tego, co w dorosłym zamrożone, uwolnienie tych emocji. Powiedzenie, że miałem ochotę uderzyć dziecko, krzyknąć na nie (albo też, ze to zrobiłem) i spotkać się ze zrozumieniem, z wysłuchaniem a nie oceną czy moralizowaniem. Większość rodziców nie chce krzywdzić dzieci i często potem żałują nie tylko słów czy czynów, ale nawet myśli, które pojawiły się w ich głowach w związku ze złością dziecka. Nie ma tu na myśli, tego, że złość usprawiedliwia przemoc, tylko, że wysłuchanie i wskazanie: wiesz myślę, ze już czas, abyś zajął się Twoją złością, może psycholog, psychoterapeuta mógłby ci pomóc w tym temacie a następnym razem jak poczujesz złość zadzwoń do mnie – to komunikat, który wspiera i daje możliwość zmiany.

Kwestii związanych z rozwojem mózgu i regulowania emocji nie przeskoczymy, zatem nie ma magicznych recept na to, aby dziecko tej złości nie wyrażało. Można dziecko zastraszyć, wyszkolić, można poczuć, ze mamy kontrole nad jego emocjami –ale to są metody, które powodują, ze dziecko zaczyna tracić łączność zarówno z samych sobą jak i z nami. Tak jak z każdą emocją warto jest mieć kontakt również ze złością, zatem pomocne może być nazywanie tego co odczuwamy. To sprawiło we mnie dużo radości, odczuwam smutek, kiedy o tym myślę, czuję gniew i złość – kiedy dorośli potrafią mówić o emocjach, wtedy łatwiej też dziecku przyjąć je jako część ludzkiego życia i traktować jako coś co przychodzi, odchodzi, zmienia się. Zadaj sobie pytanie jak często odpowiadasz: „Co teraz czujesz?”

-Nic.

 Albo zaprzeczasz,” Mamo jesteś zła?”

– Nie, nie jestem (pomimo tego, że ta złość w tobie teraz jest.)

 Zatem zaprosić emocje do domu, mówić o nich. Można stworzyć swoje własne księgi emocji, gdzie rysujemy członków naszej rodziny i zastanawiamy się jak każdy z nich przeżywa określone emocje. Dodatkowo można z dzieckiem bawić się w złość: pobawmy się, że ty jesteś zły na mnie albo odwrotnie – w takich zabawach możemy pomóc dziecku przeżyć sytuacje, które tę złość wywołują i zrozumieć jak dziecko je postrzega, co za tą złością się kryje. Rodzicielstwo przez zabawę – to książka w, której znajdziecie wiele propozycji zabaw z dziećmi, również tych poświęconych złości. Zatem gorąco ją polecam. Dodatkowo siłowanki – to takie aktywności dzięki, którym uczymy się swojego ciała, pomagamy nakreślać jego granicę oraz rozumieć granicę drugiej osoby. Rozładowują również nagromadzone napięcie, zatem siłowanki są dobrymi sposobami na wzmocnienie relacji i obniżenie napięcia.

Życzę Wam zatem, aby złość przywitana była przez Was jako emocja, za którą stoi jakaś ważna, niezaspokojona potrzeba zarówno Wasza jak i Waszego dziecka.